Na turnusie
wtorek, 24 sierpnia 2010 21:14
Dałem się nabrać. To miały być wakacje z prawdziwego zdarzenia. Wypoczynek, masaże i zwiedzanie. Tymczasem wypoczynek to może mieli moi rodzice. Mnie zafundowali ciężką gimnastykę i zero masaży. Bo wiotkich dzieci się nie masuje :( Na szczęście na zwiedzanie nie mogę narzekać. Byłem na Szyndzielni i szalałem saneczkami po stoku Dębowca. Zawitałem też do Ustronia, do Parku Leśnych Niespodzianek. Wprawdzie kozy i jelenie puszczone w samopas to nie dla mnie, ale wilk z bajki o Czerwonym Kapturku rozbawił mnie do łez. Aaauuuuuuuu! :) Tacie najbardziej podobało się w Muzeum Browarnictwa w Żywcu.  Zwiedzanie połączone było z degustacją. Z powrotem musiała wieźć nas mama.

Wszystko to miało miejsce podczas turnusu rehabilitacyjnego w „Michałkowie”. Ośrodek wziął nazwę od imienia synka jego założycieli. Siedmioletni Michałek Ćwiertnia od urodzenia cierpi na Mózgowe Porażenie Dziecięce. Oprócz tego ma problemy ze wzrokiem. Niestety większość Ośrodków Wczesnej Interwencji opiekuje się dziećmi jedynie do siódmego roku życia. Dlatego też rodzice Michałka postanowili powołać do życia ośrodek otwarty na potrzeby wszystkich dzieci, który w dodatku zlokalizowany byłby w pobliżu miejsca zamieszkania. Oprócz wspaniałych rehabilitantów i nowoczesnego sprzętu atutem ośrodka jest kameralna atmosfera i lokalizacja w rejonie atrakcyjnym turystycznie. Zresztą sprawdźcie sami.

Na zdjęciu poniżej znajdują się moi nowi przyjaciele z „Michałkowa". Od lewej: Ania, Adrian i Maciuś (MPD). Zamiast Nikodema na rękach u Ani jest Olena (ta się wszędzie wtryni...).