Taki sobie słodko-gorzki post
poniedziałek, 15 października 2012 21:42

Najwyższy już czas podsumować ostatnie pół roku „naszych” postępów. Po pierwsze, jest duża zmiana na lepsze. Dzięki czworakowaniu Tito stał się zupełnie innym dzieckiem. Silniejszym, sprawniejszym i bardziej pewnym siebie patyczakiem z głową nabitą aż się boję pomyśleć czym.

W czworakowaniu radzi sobie już całkiem dobrze. Na Wielkanoc bawił się z ciotecznymi siostrami w berka. On na czworakach one na nóżkach. Aż miło było popatrzeć. Wzmocnił się na tyle, że zaczął płynnie łączyć pozycję. Z leżenia przenosi się do czworaków, następnie do klęczenia a potem – jeśli znajdzie coś czego może się chwycić – do stania. Stojąc drepcze przy meblach. Ostatnio zaskoczył mnie postanowieniem wykonania dwóch samodzielnych kroków.

I ustał! Kurcze! Ale jesteśmy z niego dumni!

Poprawia nam się też mowa. Zajęcia z logopedą ma zaledwie od miesiąca, a ja już zauważyłem poprawę w zakresie „er” i „el” (Gośka twierdzi, że sobie wmawiam). A że jestem ambitnym tatusiem to, w wolnej chwili bawię się z nim w "warczenie". Kiepską rzeczą jest jego mało ruchomy język ale na szczęście zęby ma w miarę zdrowe choć koszmarnie krzywe (byliśmy u dentysty). Przyznam, że bardzo martwiłem się o to, gdyż przy ogromnych dawkach laktulozy, które przyjmuje próchnica nie byłaby niczym niezwykłym. Ale opłaciło się mycie po cztery razy dziennie jednak się opłaciło .

Lepiej nam też idzie liczenie (mniej więcej do dziesięciu). Niestety Tytus wciąż nie kuma o co chodzi z powtórzeniem ostatniego liczebnika. Np. poproszony o policzenie kart na stole, zaczyna je liczyć – zazwyczaj dobrze – ale jak go zapytać znów, powtarza liczenie. Stale poprawia nam się też mała motoryka – np. Tito sam zjada kisiel i sam płucze zęby. Jeśli chodzi o rozwój intelektualny to Tytus potrafi nas zadziwić a nawet wprawić w osłupienie. Ostatnio przy sobotnim obiedzie zaczął zadawać nam zagadki! Szybko uczy się też rzeczy niepożądanych, jak np. słowa „głupi” i „głupia” (przy czym kiedy jest bardzo wkurzony, do Gośki zamiast „głupia” mówi: „brzydka” ). Dorośleje też w zakresie upodobań. Ostatnio coraz częściej rezygnuje z oglądania „Elmo” na Mini-Mini, bo woli Teletoon +.

Niestety ostatnio martwią nas też rzeczy, które jak do tej pory straszyły z drugiego planu. Po pierwsze jego fatalna postawa i wygięty w kabłąk kręgosłup. Po wizytach Pani Asi na chwilę się prostuje, ale po paru godzinach niestety wraca do normy (tzn. do skrzywienia). Po drugie odwapnienie kości. Dowiedzieliśmy się o tym zupełnym przypadkiem. Odwapnienie pokazało się na rentgenie, który robiliśmy mu na okoliczność skręcenia kolanka (wypadek na zjeżdżalni). Po trzecie jego stopy. Niestety są krzywiutkie i nie poprawiają się tak jak się spodziewaliśmy. Pani Asia myśli wręcz o zrobieniu dla Tytuska łusek. Takie łuski zakłada się dziecku na noc. Podejrzewam, że Gosia nie będzie spać przez pierwszy tydzień (ja najwyżej przez dwie noce ), gdyż Tito nie spocznie póki ich nie zdejmie. Wiemy, bo ćwiczyliśmy to już z plastrami kinesio.  Kolejna rzecz to jego nowe tiki, jak np. uporczywe mruganie. Nie wiemy „skąd to” ani „po co”. Samo przyszło, może samo pójdzie. To przykre, ale już nas takie rzeczy mało ruszają. Coco jumbo i do przodu…