Nie jestem zabawką! Jestem żywym chłopcem!
poniedziałek, 29 października 2012 22:10

Dziś w przedszkolu miał miejsce nieprzyjemny incydent. Z relacji Pań przedszkolanek wynikało, że kolega Tytusa, Jasio, chciał się do niego przytulić i niechcący go przewrócił. Zobaczyli to inni chłopcy i natychmiast podchwycili. Zaczęli rzucać się na niego jak rugbiści na gracza, który akurat ma piłkę. Biedny Tytus nie potrafił się obronić. Przygnieciony wołał o pomoc:

- Nie jestem zabawką! Jestem żywym chłopcem!

 

Na szczęście Panie opiekunki zdążyły go uwolnić zanim doszło do tragedii. Potem zrobiły dzieciakom pogadankę, że nie wolno tak się bawić, a już zwłaszcza z Tytusem. Wszyscy chłopcy w grupie są od niego więksi i ciężsi, tak jak i większość dziewczynek (część rodziców była przekonana, że Tytus i Olena są bliźniakami!). Faktycznie, na tle grupy jest on bardzo wątłej budowy: rączki i nóżki ma jak patyczki, wystarczy jeden niefartowny ruch i zwichnięcie gotowe.

Trochę się niepokoję, bo był to kolejny taki incydent w ciągu kilku tygodni. Ostatnio dzieci próbowały ciągnąć go za rączki do stania. Jak to usłyszałem o mało nie dostałem zawału. Aż się boję co jeszcze wymyślą…