Cudów nie było… - podsumowanie roku 2012
niedziela, 06 stycznia 2013 21:56

Cudów spektakularnych, jak w „Sprawie dla reportera”, rzeczywiście nie było. Ale były inne, równie cenne cudy dnia codziennego.

Pierwszym i najważniejszym cudem było to, że … przetrwaliśmy.

A nie było to proste. Bilans finansowy naszej rodziny w związku z rehabilitacją, leczeniem Tytusa i naszą codzienną egzystencją w pewnej chwili zepchnął nas do roli klientów opieki społecznej. Ale to była droga do nikąd więc musieliśmy się przegrupować. Konieczne stało się natychmiastowe odbudowanie mojej kariery zawodowej, abyśmy nie stoczyli się w ubóstwo. Niestety wiązało się to z przejęciem przez Gosię wszystkich moich dotychczasowych obowiązków domowych tj. organizacji rehabilitacji, opieki nad dziećmi i codziennych zakupów. Wywołało to pewne nieuniknione straty dla obydwu stron, ale pozwoliło nam odzyskać względną stabilizację w zakresie socjalno-bytowym.

Do strat zaliczyłbym:

rozluźnienie moich kontaktów z dziećmi, brak wpływu na rehabilitację a także częste konflikty spowodowane przesiadywaniem do późna w pracy i służbowymi wyjazdami. Gosia na pewno wskazałaby na swoje uwięzienie w areszcie domowym i wyłączną opiekę nad dziećmi, które proste w obsłudze nie są. Jednak największym wspólnym wrogiem jest nasze permanentne zmęczenie, które powoduje, że nieliczne chwile, które moglibyśmy mieć dla siebie, wykorzystujemy na rzucanie się sobie do gardeł. Jesteśmy tak utyrani, że w pewnej chwili zgodnie stwierdziliśmy, że koniec świata przewidywany na 21 grudnia nie byłby wcale takim złym rozwiązaniem. Tak się jednak nie stało. Musimy więc wytrzymać jeszcze trochę. Dlatego w Nowym Roku życzylibyśmy sobie przede wszystkim siły.

 

Jeśli chodzi o postępy Tytusa w 2012 roku to trochę już o tym pisałem. Do najważniejszych zdobyczy należy czworakowanie, które Tytus doskonalił przez caluśki rok. Jego postępy na tym polu pozwalają mieć nadzieję na dalszy rozwój na polu tzw. dużej motoryki, do której zalicza się także chodzenie…

Na podstawie obserwacji wyliczyłem, że u Tytusa rok jest jak 2,3 do 3,1 miesięcy życia zdrowego dziecka. Zatem jeden miesiąc zdrowego dziecka jest jak 4 do 5,2 miesięcy życia Tytusa. Olena zaczęła czworakować mając 9 miesięcy a skończyła mając 13 miesięcy. Tito zaczął czworakować mając 3 lata i 3 miesiące. Znaczy to że pierwsze kroki zacznie stawiać najdalej za … 4-9 miesięcy! Wtedy kolejne 2-3 trzy lata upłynęłyby mu na szlifowaniu chodu. Staram się nie przywiązywać zbytnio do takich prognoz, ale na pewno dam znać jeśli się potwierdzą .

Do innych sukcesów należy zaliczyć poprawę w zakresie samoobsługi. Przejawia się to tym, że Tytus chętniej sięga po widelec i częściej trafia nim do buzi (od niedawna siedzi na krześle zamiast w foteliku dla niemowląt). Sam sięga sobie po picie a sporadycznie nawet informuje o tym, że chce mu się siku. Opanowanie tej ostatniej czynności naprawdę zdjęłoby z nas ogrom obowiązków (pranie, zakup pieluch i ich wywózka). Na rehabilitacji Pani Asia ćwiczy z nim samodzielne rozbieranie się i ubieranie.

Jeśli chodzi o rozwój intelektualny, nic nie wskazuje na to żeby bardzo odstawał od rówieśników. Nawiasem mówiąc koledzy z jego grupy przedszkolnej (3-4 lata) bardzo go lubią. Jest jedynie trochę bardziej drażliwy i przywiązany do schematów niż inne dzieci. Samo przedszkole bardzo wiele daje jemu, Olenie i nam. Dzieciaki bardzo rozwinęły się społecznie i usamodzielniły. Uczą się wiele o świecie, uczestniczą w zabawach i pracach plastycznych a także czynnie biorą udział w przedstawieniach (pasowanie na przedszkolaka, jasełka). W kwietniu ich grupa zaliczy wycieczkę do Centrum Nauki Kopernik. Tytus ma też w przedszkolu gimnastykę i zajęcia logopedyczne. Naturalnie dzieci też częściej chorują, ale co tam… My też kochamy przedszkole. Dzięki niemu Gosia ma trochę więcej czasu żeby ogarnąć dom.

Naturalnie to wszystko nie byłoby możliwe bez pomocy rodziny i przyjaciół. To Wy jesteście cudem! Dzięki Wam i Waszemu jednemu procentowi możemy zapewnić Tytusowi rehabilitację, potrzebny sprzęt i materiały higieniczne. Bardzo za to wszystko dziękujemy i prosimy: Pamiętajcie o nas w przyszłym roku .

 

Korzystając z okazji chcielibyśmy życzyć Wam powodzenia w Nowym Roku a Tytus dodatkowo chciałby zadedykować Wam swoją ulubioną kolędę w jego autorskiej interpretacji (nie pytajcie skąd mu się to wzięło):

„Przybieżeli do Bentleya (!) pasterze,
Grają z gośćmi (!) dzieciąteczku na lirze,

Chwała na wysokości, chwała na wysokości..."